Rozważania na temat których teraz pokrótce napiszę towarzyszyły chyba każdemu kto kiedykolwiek próbował sprzedać coś odrobinę bardziej złożonego od cepa – nie mówiąc już o usługach.

Pod wpływem kontaktu z klientami dla których aktualnie projektuję strony oraz ćwiczeń z marketingu z przed kilku dni w głowie zaświtał mi mój osobisty podział klientów. Otóż:

1. klient dobry
2. klient zły

Jakież to banalne mogłoby się wydawać :) Żyjąc w wielkiej naiwności myślałem, że podział taki w swej absurdalnej prostocie raczej niema prawa nawet do wzmianki… ale no właśnie - to naiwność. Bo czy klient który płaci bardzo szybko tuż po rozpoczęciu pracy nad stroną, ale później niemiłosiernie długo zwleka z wysyłaniem materiałów do zamieszczenia na stronę jest dobry czy zły? Albo klient który już to przyjmuje stronę, ale zaraz wynajduje coś do poprawki, mimo tego, że nie zwleka nadmiernie z zapłatą jest dobry czy nie?

Można by powiedzieć, że trochę marudzę, ale jednak dobry klient no nie tylko klient który płaci, nie krzyczy i jest w miarę kulturalny. To również, a może przede wszystkim klient który wie czego chce, czego oczekuje i ma wizje czego wymagać. Dobrze jeżeli przy tym jest uprzejmy i nie uważa, że zjadł wszystkie rozumy, ale to tylko miły dodatek – taka wisienka na czubku tortu.

Takich klientów niestety – jak mi się zdaje – jest niewielu.