Wczoraj około 2 w nocy padł serwer na którym utrzymuje kilka stron. Przez kilkanaście czy kilkadziesiąt minut nie mogłem połączyć się z żadną ze stron, niemożliwe było także połączenie ftp. Trochę mnie to zdenerwowało bo niektóre z tych witryn są pozycjonowane - google niezbyt przychylnie patrzy na sytuacje gdy robot pod danym adresem nie znajduje niczego.

W tym całym wzburzeniu napisałem dość ostrego e-maila do obsługi nazwy.pl z pytaniem co im się stało w główkę i w serwer oczywiście, bo ich niekompetencja może mnie narazić na straty. Z poczuciem, że zrobiłem to co mogłem zrobić położyłem się spać z nadzieją, że jutro się wszystko wyjaśni, nazwa.pl się pokaja, a ja udowodnię im ich nieudolność :)

Jakież było moje zdziwienie, gdy dziś jeden z administratorów nazwa.pl napisał, że:

“Nasz system nie zanotował żadnej nieprawidłowości w działaniu Pańskiego serwera.”

O i tyle. Szczena mi opadła i zastanawiam się czy wykłócać się czy machnąć ręką zwłaszcza, że serwer działa już poprawnie… Generalnie rzecz biorąc wyszło na to, że mam halucynacje lub jestem po prostu idiotą. Nie wiem co leprze.